Polski Związek Łowiecki
Okręgowa Rada Łowiecka
Zarząd Okręgowy w Kaliszu

Polowanie Komisji Strzeleckiej 2011
25 listopad, każdy z kolegów myśliwych nerwowo sprawdza prognozę pogody… wszak sobota to ważny dzień, dzień w którym koledzy będący członkami Komisji Strzeleckiej przy Okręgowej Radzie Łowieckiej w Kaliszu a także sędziowie i instruktorzy strzelectwa myśliwskiego zbierają się na dorocznym polowaniu na kaczki, bażanty i lisy organizowanym pod czujnym i niezawodnym (dosłownie) okiem Łowczego Okręgowego Kol. Marka Przybylskiego.

26 listopad, sobota, godzina 8,00 – a jednak porywisty wiatr (i teoretyczny jak się potem okazuje deszcz) nie stanowi większej przeszkody dla myśliwych. Na miejscu zbiórki (stacja benzynowa Skarszew) stawia się 14 polujących. Już w trakcie odprawy powiewa optymizmem na wieść o smacznym śniadaniu mającym mieć miejsce po kilku pędzeniach… a oczy każdego z kolegów śmieją się do przygody. Pierwsze pędzenie: oj niedobrze, kaczek nie ma, drugie pędzenie: zaledwie kilka kogutów bażancich o przepięknie wybarwionych płaszczach. Jednak Św. Hubert nagradza cierpliwość polujących, trudy brodzenia po szuwarach i mozolnego gramolenia się przez rowy, nasypy, oczy pełne łez od smagającego wiatru... polowanie się rozkręca i padają nareszcie - w locie wyglądające jakby gdzieś się ogromnie spieszyły - krzyżówki. Przerwa na śniadanie na leśnej polanie. Chwila odpoczynku, zregenerowania sił, dodania otuchy pierwszym pudlarzom nad kociołkiem w którym grzeje się kiełbaska, kaszanka. Honory Gospodarza pełni Kolega Łowczy Marek Przybylski (który - z punktu widzenia piszącego, całkiem dobrze sobie radzi). Ciepło ogniska mogłoby rozleniwić niejednego, lecz nie prawdziwych myśliwych, którzy ochoczo przystępują do kolejnych pędzeń. Ilość ptaków na trokach rośnie, humory dopisują, niestraszne stają się krzaki remiz, pola ściętej kukurydzy… Godzina 14.30 pokot i chwila prawdy. Kto i ile strzelił… i dlaczego tak mało/dużo… a przecież mogłoby być lepiej… ale i ta nie jest źle… za rok to my pokażemy… oj przydałby się dodatkowy trening na strzelnicy… tylko mykity jakoś nie udało się pozyskać… Królem polowania zostaje Kol. Czesław Kaczmarek, V-ce królem Kol. Karol Pauś. W sympatycznej atmosferze polowanie zostaje zakończone i rozpoczyna się powrót do domu…

Piszącemu zaś te słowa pozostaje podziękować wszystkim Kolegom za niesamowite wrażenia i życzyć doczekania kolejnego tak udanego polowania w Nowym Roku 2012.

Zdrowych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia… i
… Darz Bór…
Małgorzata Spychała

"Get the Flash Player" "to see this gallery."

 


Członek Okręgowej Rady Łowieckiej Mirosław Niczyporuk